Jestem egoistką i cierpię na przerost ego, choć w istocie trudno nazwać to cierpieniem.
Każdy z nas jest egoistą. Zdrowy egoizm to podstawa szczerej życzliwości i dobroci!
Szczególnie od kobiet oczekuje się fałszywej skromności, nieustannej słodyczy w zachowaniu, pokory. Jeśli to nie występuje, szuka się milszej.
Wraz ze zdobywanym doświadczeniem życiowym wzrasta we mnie przekonanie, że twardej dupy nie zastąpi nic, nawet najszlachetniejsze serce, ciepłe, przytulne i pojemne.
Pojemna powinna być przede wszystkim dupa, trzeba w niej bowiem pomieścić większość ludzi, niestety - aby przetrwać, nie ocipieć, nie zacząć rwać włosów z głowy.
Zawsze byłam zwolenniczką jakości, a nie ilości, męczył mnie przepych i rozpraszanie energii na zbyt wiele celów. Lepiej umiejętnie przyprawić jedno danie, niż zjeść kilkanaście mdłych gówien. Życie to ciągłe warsztaty kulinarne, czasem dostaniesz fast food, a czasem wykwintne danie. I nauczysz się gotować szybko i smacznie, niekoniecznie wybornie. Większości ludzi wystarcza mechaniczna konsumpcja.
Każdy powinien być od czasu do czasu zbyt pewny siebie, żeby zdobyć rozpęd do walki o swoje marzenia. Pewny siebie, a nie nadęty i arogancki - to pojęcia istniejące na dwu przeciwnych biegunach.
Kłóciłam się w nocy z nieuczciwym kierowcą tramwaju i powtarzałam mu jak pojebana, że karma go dosięgnie. W istocie w to wierzę. Jestem także dumna z shittestów wypuszczanych w świat - znakomicie spełniają swoją rolę. Generalnie jestem z siebie dumna. W tym roku wymiatam, również kurz i śmieci, wybijam się i defekuję na pobłażliwe, lekceważące uśmieszki.
Karma was wszystkich dosięgnie, hehe. Mnie też, więc postaram się nie być skurwielem.
Rzeczy zmieniają się i stawiają dotychczasowe wydarzenia, sprawy, problemy w nowym świetle. Perspektywa czasu sprawia, że coś niegdyś śmiesznego staje się żałosne lub coś dramatycznego zaczyna jawić się jako błahostka. I tak dalej, i tak dalej. Przeszłość to fakty, jednakże dziś już się nieliczące. Można, obserwując je, wyciągać wnioski, uczyć się na błędach, zmieniać siebie, doskonalić swój charakter. Tylko tyle, lecz aż tyle.
Niektórym najsmutniejsze wydają się zmiany. Ktoś, kto był ważny, dziś jest obojętny. Ktoś, bez kogo kiedyś mogliśmy żyć, dziś zdaje się być niezastąpiony. Ludzie stają się znajomymi, przestają nimi być, przeobrażają się w przyjaciół, kochanków, odchodzą w zapomnienie... I tak dalej, i tak dalej.
Nie - ludzie nie przestają być przyjaciółmi. Przyjaźni jest niewiele w życiu. Jest dużo serdeczności, ale niewiele przyjaźni i trzeba wiele uwagi poświęcać autentycznym przyjaciołom. Inni ludzie będą bliżej, dalej, ale w każdej chwili mogą się odwrócić, czegoś nie zrozumieć, nie zaakceptować. Przyjaciel jest świadomy naszych wad, przede wszystkim wad i mimo tego chce z nami przebywać, dzielić się z nami wszystkim, co przeżywa.
Przyjaciel jest przystanią. Cały dzień gonimy za iluzjami, króliczkami, próbujemy spełniać marzenia, by pod wieczór pod osłoną gwieździstego nieba opowiadać przyjacielowi przeżycia dnia. Najlepiej w towarzystwie lampki wina lub parującej herbaty.
Każda inna relacja może ulec rozkładowi. Każda miłość może przestać istnieć. Każde pożądanie kiedyś uschnie, każda burza się wyciszy, a szybko bijące serce znów zacznie wybijać spokojny, standardowy rytm.
Gdybyśmy tkwili w tym samym miejscu, niczego nie zmieniali, nie uczylibyśmy się życia, nie poznawalibyśmy go. Każda zmiana to nauka, to kolejna odsłona życia, wspaniałej przygody, jaką dane nam jest przeżywać.
Kiedy stoję w słonecznym ogrodzie i spoglądam w doskonale lazurowe niebo, czuję błogość, zadowolenie z faktu, że istnieję. Nie liczą się troski, niepokoje, pragnienia, które przysparzają cierpień, uzależniają, każą nam stawać się niewolnikami emocji.
Miłość to treść życia. Pasje, przyjaźń, związki, praca, wszystko, co robimy, powinniśmy kochać. Ktoś, kto kocha siebie i swoje życie, będzie doceniał każdy jego moment, każde wyzwanie, szansę, perspektywę.
Dobre myśli to dobre życie.
Wierzę w to, że wybaczą mi ludzie, od których odchodziłam, czując, że przebywanie z nimi ściąga mnie w dół, napełnia goryczą. Nie każda więź może przetrwać, niektóre wraz ze zmianą okoliczności tracą na intensywności. Nie należy kurczowo trzymać się tego, co było, lecz wychodzić naprzeciw temu, co jest.
A jeśli przyjrzymy się uważnie szansom, jakie dostajemy, przekonamy się, że w życiu wcale nie chodzi o to, by dorwać posadkę i zapierdalać po osiem godzin dziennie. Nie możemy być automatami. Każdy dzień to nowa nauka.
Wrzucić na luz i odetchnąć. Nagrodzić się drobnymi przyjemnościami. Wyznaczyć intuicyjnie szlaki.
Niezwykłe jest uczucie pewności, polecam każdemu.
Sięgaj po wszystko, czego pragniesz, bo należy Ci się to - będąc człowiekiem szczęśliwym, akceptującym siebie i podążającym drogą spełnienia nie wyciągniesz ręki bezmyślnie, nie zrobisz tego z niskich pobudek, nie wyrządzisz nikomu krzywdy.
...jak to śpiewał pewien pan w swojej anglojęzycznej pieśni.
Stylistyka świąteczna wielce mi odpowiada, jednakże tylko w formie bardziej eleganckiej, pozbawionej komercyjnej niedbałości i kiczowatego przepychu. Słucham delikatnych, lirycznych pieśni wibrujących dzwonami, organami, smyczkami, upajając się nadchodzącą powoli atmosferą pojednania i niespotykanej na co dzień bliskości, mimo że pod całą tą cukrową otoczką nadal gniją spory, żale, urazy i inne nieprzyjazne elementy codzienności międzyludzkiej.
Szczerze pisząc, lubię tworzyć tę atmosferę w sobie, bowiem znakomicie komponuje się z permanentną nostalgią snującą się w okolicach umysłu. Będę patrzeć na słodki śnieżek wirujący na tle granatowego nieba, obserwować wszechobecną grę światełek zamieszkujących drzewa, witryny, okna domów, choinki - i znów poczuję dogłębny smutek z powodu utraconych, oddalonych, najdroższych sercu...
Gdyż choć od miłości dzielą mnie trzy przystanki autobusowe, w praktyce kierowca w ogóle nie zauważa mnie czekającej na odjazd, walącej w drzwi. Nie chce zauważyć. Waliłam, waliłam... Cierpiałam, widząc, jak sam z sobą dusi się i męczy człowiek zbyt podobny do mnie. Najgorsza forma rozłąki. Chcieć komuś pomóc, oddać najlepsze, wiedzieć, co dokładnie może uleczyć nienawidzące siebie serce - i nie dostać na to przyzwolenia.
Właśnie w ten świąteczny czas, względnie wolny od obowiązków i trosk będę zadręczać się nocami przy trzaskającym ogniu w kominku, ponieważ pierwszy raz od kilku miesięcy uruchomię myślenie i zobaczę sprawy takimi, jakimi w istocie są...
Poza schematami społecznymi, nakładkami ideologicznymi, wygórowanymi oczekiwaniami wobec życia, złudnymi nadziejami, idealistycznymi wyobrażeniami - istnieje wspaniały, niezmierzony obszar czystej, niezdefiniowanej przyjemności.
Nihil admirari.
Niech nic Cię nie zaskakuje. Pogódź się z prawami istnienia i żyj tak, aby nic na świecie nie było w stanie odwieść Cię od podążania własną drogą, właściwą, bo tak rzecze intuicja.
Od kiedy żyję w zgodzie ze swoim sercem, a nie według wytycznych opracowanych na podstawie bzdurnych, unieszczęśliwiających ideologii, oddycham naprawdę.